Przejście na B2B to dla wielu synonim wolności. Własny szef, elastyczne godziny, wyższe zarobki. Brzmi cudownie, prawda? Aż do momentu, gdy dopada cię grypa stulecia, a ty z gorączką 39 stopni uświadamiasz sobie, że faktury same się nie wystawią, a klient nie zapłaci za leżenie w łóżku. Wtedy w głowie pojawia się jedno, palące pytanie: