Prowadzenie własnej firmy to ciągłe żonglowanie zadaniami, kosztami i optymalizacjami. W pewnym momencie w głowie niemal każdego przedsiębiorcy pojawia się myśl: a może by tak zatrudnić kogoś bliskiego? Kogoś, komu ufam bezgranicznie. I wtedy na scenę wkracza pomysł na wciągnięcie do biznesu drugiej połówki. Czy to genialny ruch, czy prosta droga do katastrofy finansowej i