Kiedy zakładałam swoją pierwszą firmę, perspektywa macierzyństwa była gdzieś na szarym końcu listy spraw do ogarnięcia. No bo jak to pogodzić? Własna działalność, klienci, terminy, a tu nagle dziecko. I ZUS. A, no właśnie, ZUS. Temat rzeka, a połączenie go z ciążą i macierzyństwem to już prawdziwy ocean biurokracji i niedomówień. Szczególnie, gdy jesteś na