Pamiętam jak dziś, kiedy mój szwagier, fachowiec od wykończeniówki z dwudziestoletnim stażem, wreszcie poszedł na swoje. Złote ręce, terminowy, uczciwy – klienci go uwielbiali. Ale kiedy przyszło do stworzenia opisu na jego pierwszą stronę internetową, to myślałem, że rzuci laptopem przez okno. „Co ja mam pisać? Że umiem płytki kłaść? Przecież to oczywiste!” – denerwował