Pamiętam to jak dziś. Godzina druga w nocy, a moja strona leży. Padła. Zniknęła z internetu. W panice próbuję skontaktować się z pomocą techniczną hostingu, który wybrałem, bo był „najtańszy na rynku. Po drugiej stronie czekał na mnie tylko beznamiętny bot, a ja zostałem z problemem sam. To była droga lekcja, która uświadomiła mi jedno: