Pamiętam to jak dziś. Ten moment, gdy pomysł na biznes w mojej głowie wreszcie wykrystalizował się w coś realnego, coś namacalnego. Ekscytacja mieszała się z przerażeniem. A potem na scenę wkroczył on – wielki, groźny i owiany legendami biurokracji wniosek o dotację z urzędu pracy. Pierwsze zderzenie z formularzem było jak cios. Setki rubryk, niezrozumiałe