Prowadzenie firmy to ciągła żonglerka. Pomiędzy fakturami, terminami, a nieustannym gaszeniem pożarów, łatwo zapomnieć o najważniejszym – płynności finansowej. Pamiętam, jak przy pierwszej działalności czekałem na przelew od kluczowego klienta. Dwa tygodnie po terminie. Na koncie pustki, a ZUS i pensje same się nie zapłacą. Stres? Mało powiedziane. Wtedy zrozumiałem, że zysk na papierze to