Pamiętam moją pierwszą fakturę na naprawdę fajną kwotę. Czułem się jak król życia. Wystawiłem dokument, wysłałem do klienta, a na moim koncie wkrótce pojawiła się okrągła sumka. A potem… potem przyszła proza życia. ZUS, podatek dochodowy, składka zdrowotna. I z tej pięknej kwoty brutto zostało coś, co nazwałbym… rozczarowaniem. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, jak