Pamiętam poranek przed ważnym wystąpieniem publicznym. Budzisz się, patrzysz w lustro, a na górnej wardze czujesz charakterystyczne, pulsujące pieczenie. Mały pęcherzyk wypełniony płynem, który szybko rośnie, pachnie panicznym ratunkiem w postaci pasty do zębów i po prostu boli. Chociaż nie, właściwie to nie była prezentacja, a zwykły wyjazd na urlop, ale stres był dokładnie taki