Pamiętam to jak dziś. Moja pierwsza firma, wielkie marzenia i… kompletnie pusty portfel. Potrzebowałem logo, czegoś, co krzyczałoby „profesjonalizm”, ale mój budżet szeptał „spróbuj w Paincie”. Frustracja? To mało powiedziane. Spędziłem tygodnie, próbując zrozumieć skomplikowane oprogramowanie graficzne, rozmawiając z projektantami, których cenniki przyprawiały o zawrót głowy. Czułem, że utknąłem, zanim na dobre zacząłem. I wtedy,