Prowadzenie własnej firmy to ciągła jazda bez trzymanki. Walczysz o klienta, o płynność, o to, żeby nie zwariować na coraz bardziej zatłoczonym rynku. Masz w głowie ten jeden, genialny pomysł, ale w baku pusto. Brakuje kapitału. I wtedy słyszysz to słowo, szeptane po kątach: dotacje. Fatamorgana czy realna szansa? Granty, dofinansowania… czy to w ogóle