Pamiętam, jak kiedyś budziłam się z okropnym, tępym bólem w biodrach. Każdy ruch, każdy krok był wyzwaniem. Czułam się, jakbym miała sto lat, choć do tego wieku jeszcze daleko! Długie godziny spędzane przy biurku, potem kanapa wieczorem – to była prosta droga do katastrofy. Biodra, ten niby solidny fundament naszego ciała, po prostu odmawiały posłuszeństwa.