Pamiętam to jak dziś. Pierwsza poważna motorówka, duma rozpierała, a ja nie mogłem zrozumieć, dlaczego ledwo wchodzi w ślizg. Silnik wył, paliwo znikało w oczach, a ja czułem się jakbym ciągnął za sobą kotwicę. Winowajca? Źle dobrana śruba. To była droga i frustrująca lekcja, która nauczyła mnie jednego: diabeł tkwi w tym małym, wirującym kawałku