Pamiętam te letnie wieczory, kiedy po całym dniu pracy ostatnią rzeczą, na jaką miałem ochotę, było rozplątywanie kilometrowego węża ogrodowego. A potem stanie przez godzinę i pilnowanie, żeby każda roślina dostała swoją porcję wody. Czasem zapomniałem. Czasem po prostu mi się nie chciało. Efekt? Smutne, zwiędnięte kwiaty i placki wypalonej słońcem trawy. Brzmi znajomo? No