Pamiętam to jak dziś. Przejście z czwartej do piątej klasy było jak zderzenie z rozpędzonym pociągiem. Nagle wszystko stało się bardziej skomplikowane, a królową chaosu okazała się ona – matematyka. Zamiast prostego dodawania, pojawiły się jakieś ułamki, dziwne figury i zadania tekstowe na pół strony. To właśnie wtedy w naszym domu na stałe zagościły matematyka