Pamiętam to jak dziś. Szary, deszczowy wtorek w Krakowie, zgiełk miasta powoli dawał mi się we znaki. I wtedy, niemal znikąd, przypomniałem sobie o miejscu, które jest jak portal do innego świata. Mówię oczywiście o enklawie zieleni, jaką jest Krakowski Ogród Botaniczny. To nie jest zwykły park, do którego wpada się na chwilę z psem.