Muszę się do czegoś przyznać. Od zawsze marzyłam o fryzurze, która krzyczy, a nie szepcze. O czymś, co sprawi, że ludzie na ulicy obejrzą się za mną – niekoniecznie z aprobatą, ale na pewno z zainteresowaniem. Przeglądałam setki zdjęć, od grzecznych bobów po szalone kolory, ale nic nie przemawiało do mnie tak mocno jak one.