Tysiąc lat, czyli wieczność? Moje przemyślenia o czasie, który trudno ogarnąć Pamiętam to jak dziś. Sylwester 1999 roku. Wszyscy wokół wariowali na punkcie nowego milenium. Były specjalne programy w telewizji, koncerty, a w powietrzu czuć było jakąś dziwną, podniosłą atmosferę, mieszaninę ekscytacji i lekkiego niepokoju. Odliczaliśmy sekundy, a gdy wybiła północ, strzeliły korki od szampana