Serek wiejski. Przez lata dla mnie istniał tylko w jednej, nudnej jak flaki z olejem wersji – prosto z kubeczka, ewentualnie z rzodkiewką. Smutne śniadanie na szybko. Aż pewnego dnia coś we mnie pękło. Postanowiłam, że ten niedoceniany produkt musi mieć drugie, lepsze życie. I tak zaczęła się moja przygoda, która totalnie odmieniła moje postrzeganie