Karp w galarecie. Samo hasło wywołuje skrajne emocje. Albo się go kocha, albo nienawidzi – nie ma nic pośrodku. U mnie w domu to był absolutny gwóźdź programu wigilijnego, danie, na które czekało się cały rok. Moja babcia robiła go tak, że do dziś czuję ten smak. I ten zapach. Chociaż, szczerze mówiąc, jej przepisy