Pamiętam to jak dziś. Panika. Goście mieli być za godzinę, a moje ciasto, choć pachniało obłędnie, wyglądało… cóż, tragicznie. Było nagie, smutne i wołało o pomstę do nieba. W szafkach kuchennych wiatr hulał, resztki czekolady zniknęły w tajemniczych okolicznościach (podejrzewam domowe potwory), a do sklepu było już za późno. I wtedy, w najgłębszym zakamarku, zobaczyłam