Muszę się do czegoś przyznać. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o pizzy z urządzenia typu airfryer, prychnęłam. Głośno. Ja, miłośniczka kamienia do pizzy, piekarnika rozgrzanego do czerwoności i tradycyjnych metod, miałam powierzyć moje ukochane danie jakiemuś brzęczącemu pudełku? To wydawało się absurdalne. Ale ciekawość, a może bardziej głód, zwyciężyła. I całe szczęście. Okazało się, że