Muszę się do czegoś przyznać. Przez lata podchodziłem do kociołka jak do jeża. Wydawał mi się reliktem przeszłości, czymś skomplikowanym i zarezerwowanym dla zaprawionych w bojach harcerzy. Aż do pewnego letniego wieczoru u znajomych, kiedy po raz pierwszy poczułem ten zapach. Gęsty, dymny, obiecujący coś absolutnie wyjątkowego. Wtedy zrozumiałem. Kociołek to nie tylko jedzenie. To