Pamiętam to jak dziś. Rodzinny obiad, ja w roli głównej, a na scenę miały wjechać krokiety. Arcydzieło. A wjechała… katastrofa. Naleśniki rwały się, przywierały, a farsz uciekał z nich jak szalony. Koszmar. Wtedy obiecałam sobie jedno: opracuję tak genialny przepis na ciasto na naleśniki do krokietów, że już nigdy więcej nie uronię łzy nad patelnią.