Pamiętam mój pierwszy sernik. Katastrofa. Pękł tak spektakularnie, że wyglądał jak mapa geologiczna Wielkiego Kanionu. Przysięgłam sobie wtedy, że nigdy więcej. Aż do dnia, w którym ktoś szepnął mi o serze z wiaderka. I wiesz co? To zmieniło absolutnie wszystko. Nagle okazało się, że ja też mogę upiec ciasto, które nie wygląda jak ofiara trzęsienia