Zapach smażonych faworków w domu to dla mnie kwintesencja karnawału. Pamiętam to jak dziś – babcia, cała w mące, wałkująca ciasto z zawziętą miną, a potem ten magiczny moment, gdy pierwsze, złociste chrusty lądują na talerzu. To wspomnienie sprawia, że co roku wracam do tej tradycji. I wiecie co? Odkryłem, że wcale nie potrzeba skomplikowanych