Pamiętam to jak dziś. Ten moment, gdy mój siedmiomiesięczny brzdąc po raz pierwszy dostał do rączki ugotowaną rurkę makaronu. Mina? Bezcenna. Najpierw zdziwienie, potem badanie paluszkami, a na końcu… triumfalne włożenie do buzi i rozgniecenie dziąsłami. Totalny chaos. Ale jaki radosny! Wprowadzenie stałych pokarmów to przygoda, a makaron, wbrew pozorom, może być jej fantastycznym elementem.