Pamiętam to jak dziś. Wesele mojej kuzynki, a ja, kompletnie spanikowana, stałam przed lustrem na dwie godziny przed ceremonią. Moje włosy? Totalna katastrofa. Próbowałam odtworzyć skomplikowane upięcie z Pinteresta i, no cóż, wyglądałam jak ofiara tornada. W akcie desperacji rozpuściłam wszystko, delikatnie podkręciłam końcówki i wpięłam ozdobną spinkę. Efekt? Dostałam więcej komplementów niż panna młoda