Ten moment. Konfetti, światła, uściski. Trzymasz w ręku gigantyczny kartonowy czek i czujesz się jak król życia. Czysta euforia. Ale potem, gdzieś z tyłu głowy, w drodze do domu, pojawia się cichy, złośliwy głosik: „A co z urzędem skarbowym?”. No właśnie. Fiskus nie śpi i niestety, o swoim kawałku tortu pamięta zawsze. Danina od wygranej