Zmiana fryzury to coś więcej niż tylko wizyta u fryzjera. To deklaracja. Czasem szept, a czasem głośny okrzyk: „Jestem gotowa na nowe!”. Pamiętam, jak moja mama po latach noszenia długich, ciężkich włosów, wróciła z salonu z zadziornym pixie. Wyglądała, jakby zrzuciła z siebie dekadę, a jej oczy błyszczały energią, której dawno u niej nie widziałam.