Pamiętam te czasy jak przez mgłę. Ten paniczny strach przed choćby milimetrem ciemniejszego odrostu na czubku głowy. Wizyty u fryzjera co trzy, góra cztery tygodnie, były świętością, której nie wolno było zaniedbać. Każde spojrzenie w lustro wiązało się z nerwowym sprawdzaniem, czy “już widać”. A dzisiaj? Dzisiaj ten sam odrost jest nie tylko akceptowalny, ale