Kiedyś miałam z moimi kręconymi włosami relację typu love-hate. Głównie hate. Każda próba stworzenia czegoś więcej niż zwykłego kucyka kończyła się katastrofą, toną wsuwek i ostatecznie rozpuszczeniem włosów z westchnieniem rezygnacji. Ale to się zmieniło. Kluczem okazały się luźne upięcia kręconych włosów, które nie próbują walczyć z naturą moich loków, a zamiast tego ją podkreślają.