Pamiętam to jak dziś. Pierwsze auto do firmy. Godziny spędzone na portalach, jazda próbna, a potem zderzenie z rzeczywistością. Ogromna faktura, zamrożona gotówka, która mogłaby pracować gdzie indziej. Czułem, że musi być lepszy sposób. I był. Nazywał się leasing. Jeśli stoisz przed podobnym dylematem i zastanawiasz się, czy sfinansować firmowy pojazd z własnej kieszeni, czy