Pamiętam jak dziś moją pierwszą próbę zrobienia sobie warkocza dobieranego z boku. To było przed weselem kuzynki, chciałam wyglądać zjawiskowo, a skończyło się… cóż, totalną katastrofą. Włosy powyrywane, ja cała spocona i na skraju płaczu, a na głowie miałam coś, co przypominało raczej gniazdo niż elegancką fryzurę. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to jesteś w dobrym