Pamiętam to jak dziś. Moja pierwsza, samodzielnie wystawiona faktura. Dumny jak paw, wpisywałem kolejne pozycje, aż dotarłem do tych trzech magicznych liter: VAT. I wtedy cała pewność siebie wyparowała. Ręce mi się spociły, a w głowie kołatała się jedna myśl: a co, jeśli zrobię to źle? Jeśli teraz, na samym starcie, podpadnę skarbówce? To uczucie,