Pamiętam to jak dziś. Ten specyficzny rodzaj przedkomunijnego chaosu. Sukienka dla córki – jest. Buty – są. Świeca, różaniec, goście, menu – wszystko dopięte na ostatni guzik. A ja? Na szarym końcu, z pytaniem wiszącym w powietrzy: a co z moją fryzurą? Bo znalezienie idealnej fryzury komunijne dla mamy to, wierzcie mi, nie jest bułka