Mój biznes przed i po Booksy. Czy to naprawdę działa? Opowieść właścicielki salonu Pamiętam to jak dziś. Telefon. Dzwonił. Bez. Przerwy. Leżał na recepcji jak tykająca bomba i za każdym razem, gdy łapałam za nożyczki, on wybuchał. Klientka na fotelu się niecierpliwiła, ja traciłam wątek, a w słuchawce słyszałam niekończące się „a ma pani wolny